Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawdziany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawdziany. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2019

Zaflipowana lekcja

Ponieważ kahoot już mi się znudziło (nie, nie uczniom, niestety), postanowiłam poszukać innego narzędzia wykorzystującego nowe technologie. Szybko pokochałam (tak, uczniowie też!) FlipQuiz.
Obsługa FlipQuiz jest bardzo prosta i intuicyjna:
1. Wchodzimy na stronę flipquiz.com i zakładamy konto/ logujemy się;
2. Wybieramy w prawym górnym rogu "Create Board", jeśli chcemy utworzyć nową planszę lub "My dashboard", jeśli chcemyzajrzeć do już utworzonych;
3. Po kliknięciu na "Create", podajemy na nowootwartej stronie tytuł planszy, jaką chcemy utworzyć, np. "II wojna światowa", "Rymy" itp.. Potwierdzamy przyciskiem "Create and continue";
4. Możemy wybrać do sześciu kategorii, a każda z nich może być podzielona na 1-5 pytań/zadań o różnej wartości/ różnym stopniu trudności. Na pomarańczowym pasku "Category titel" podajemy nazwę kategorii, np. "Samogłoski". Po lewej stronie mamy zielony pasek z nadanym tytułem i znak + Add Category, jeśli chcemy dodać następną kategorię i ją nazwać.
5. W każdej kategorii możemy zadać do pięciu pytań i napisać do nich odpowiedzi, ale nie jest to wymagane. Jeśli wpiszemy odpowiedź, to w czasie gry można ją sprawdzić/porównać "Answer" z odpowiedzią ucznia. Pytania wartościujemy od najłatwiejszego do najtrudniejszego w każdej kategorii.
6. Potwierdzamy utworzenie planszy "Done", jeśli skończyliśmy lub "Save", jeśli chcemy później dopracować. Przycisk "Done"zakończy, ale nie uniemożliwi dalszej edycji!
7. Grę możemy od razu edytować po zapisaniu lub od razu zagrać "Play" na górze strony po zapisaniu.
Bildresultat för flipquizSpróbuj sam/a- przygotowałam FlipQuiz dla Ciebie: https://flipquiz.com/review/114446/

Ogromną zaletą FlipQuiz jest jego bezpłatność i  szybkość przygotowania plansz oraz możliwość korzystania w każdej chwili- na kahoot trzeba się zgrać w czasie i widzieć planszę przed sobą. FlipQuiz pozwala na zabawę wszędzie i o każdej porze- uczniom, z którymi mam studiehandledning, przygotowuję FlipQuiz w ramach powtórki przed sprawdzianem i przesyłam im link. Chcą, to grają i się uczą, nie to nie.
Ciekawe jest także róznicowanie pytań/zadań- uczniowie mogą zdobywać punkty lub grać dla zabawy, ale wybierając samemu poziom trudności. Ci słabsi będą wybierać za 100, a odważniejsi za 500, ale każdy będzie próbował też trudniejszych- łatwiejszych, aby się sprawdzić. Nie ma ograniczonej liczby znaków, więc możemy pisać zarówno długie pytania, jak i długie odpowiedzi. Po kliknięciu za wartość, wyświetlane pytanie i odpowiedź mają dużą, czytelną czcionkę.
Możemy włączyć timer, który będzie odmierzał 30 sekund na każdą odpowiedź. Timer możemy zatrzymać w każdym momencie lub wcale z niego nie korzystać. 
Minusem jest, że nie ma możliwości "podłączenia" uczniów i wirtualnego zliczania ich punktów (chyba że w wersji płatnej), dlatego musimy mieć jakąś kartkę lub tablicę pod ręką, jeśli gramy na punkty.
Kilka propozycji, jak wykorzystać FlipQuiz znajdziesz tutaj:
w młodszych klasach trenowaliśmy głoski świszczące, więc zagraliśmy:
uczniowie podawali też własne słowa do gry:
i układaliśmy Świszczące opowiadania:
w starszych klasach obejrzeliśmy film Historia bez Cenzury- Polacy zajebisty naród 2 i zagraliśmy
Zaletą jest więc też brak potrzeby logowania się, wpisywania kodów itp. Szybko i skutecznie! 
W FQ możemy tworzyć instrukcje, sprawdziany, sprawdzać czytanie ze zrozumieniem, słuchanie ze zrozumieniem, tworzyć gry inegracyjne i wiele więcej. Zachęcam do korzystania z tego narzędzia na zajęciach, a przekonacie się sami, jak dobrze można je wykorzystać, by pomóc uczniom uczyć się.

piątek, 13 stycznia 2017

Tabula rasa

Nieraz nie chce mi się w ogóle iść na zajęcia i zabawiać gawiedzi. Nie chce mi się nosić tabletów, laptopów, wymyślać gier czy przynosić gotowych. Nie chce mi się nic nosić ze szkoły do szkoły! A jednak trzeba coś zrobić, żeby dzieciaki nie padły z nudy, bo najnormalniej zniechęcą się do uczenia języka ojczystego. I wtedy z ratunkiem przychodzi... biała tablica szkolna.
Moje dzieciaki, bez względu na wiek, uwielbiają pisać po tablicy. To niemal święto dla nich, kiedy mogą mazakami coś nabazgrać. Wielokrotnie już bazgrali moje portrety, a im obrzydliwsze im wychodziły, tym śmieszniej się robiło na zajęciach.


Już na początku roku szkolnego, kiedy rezerwuję salę na zajęcia proszę, aby była to klasa z białą tablicą. Przede wszystkim dlatego, że często-gęsto potrzebuję zapisać na niej porządek zajęć czy trudniejsze słowa.
Pani Dagmara + Zero litości :D

Ale biała tablica przydaje się już od klasy 0 czy nawet przedszkola. Kiedy wprowadzam litery, pozwalam najmłodszym poćwiczyć najpierw właśnie na tablicy, aby zapamiętały ruch ręki. Często ćwiczymy razem- dziecko trzyma mazak, a ja prowadzę jego rękę i/lub krok po kroku obok siebie piszemy każde swoją literę; i przynosi to szybkie efekty. Na dużej powierzchni jest o wiele łatwiej niż w trzech cienkich liniach. Łatwiej też pokazać, w jaki sposób łączyć litery ze sobą, choć zawsze traktujemy to jako ciekawostkę niż wymaganie.
Dobrym ćwiczeniem okazuje się też zapisanie na tablicy alfabetu z kilkoma brakującymi literami. Uczniowie chętnie przypominają sobie polski alfabet i polskie znaki, byleby móc napisać je jak najpiękniej na tablicy.
W pierwszych klasach szkoły podstawowej wykorzystuję białą tablicę do pisania liter, słów, liczb. Dzieciaki piszą na niej słowa, które wypowiadam /uczeń zna znaki, pisze (proste) słowa/. Samo pisanie to nie wszystko, kiedy dziecko słabo mówi po polsku, więc proszę też o rysowanie tych słów, abym widziała czy i ile rozumie. Od razu wtedy mogę zobaczyć, czy myli a z o, albo czy wie, jak zapisać y.
Na tablicy robimy też dyktanda- mogą wtedy pisać duże, wyraźne litery, dzięki czemu mogę później poprosić uczniów, aby sprawdzili siebie nawzajem. Dzięki temu oni utrwalają głoski, sprawdzają litera po literze, a ja mogę zobaczyć, czy nie zjadają liter, czy odróżniają b i d, p i g, czy s i z.
Tablica to też dobry nośnik do tworzenia wspólnych historii- wtedy na bieżąco wszyscy widzą tekst. Często proszę uczniów po kolei, aby dodawali po jednym zdaniu opowiadania tak, by treść była spójna. Muszą wtedy słuchać siebie nawzajem; czytać to, co już jest zapisane; trzymać się tematu i treści; myśleć, mówić i opowiadać, a nawet wykonywać rysunki zgodne z tematem i zrobić na tablicy wystawę prac.
Standardowym ćwiczeniem, w którym wykorzystuję białą tablicę, jest burza mózgów. Uczniowie mogą wtedy zapisywać kolorowymi mazakami słowa, które kojarzą im się z tematem. Jeśli chcemy podnieść poprzeczkę, rezerwujemy np. niebieski pisak dla rzeczowników, czerwony dla czasowników itd. Żadne dziecko nie odmówi sobie przyjemności zapisania jakiegoś słowa na tablicy! Przy okazji często pyta innych lub nauczyciela, jak zapisać jakieś słowo lub głoskę- wszyscy na tym korzystają, kiedy mogą podpowiedzieć lub podsłuchać. Na zdjęciu poniżej widać pracę dzieciaków z róznych klas- z pierwszej, trzeciej, piątej i szóstej. 
Mam nadzieję, że znaleźliście odrobinę inspiracji na następny tydzień bez obładowanych toreb i plecaków :)



czwartek, 22 grudnia 2016

Szybki teścik z Kahoot

Największą bolączką dla mnie jest sprawdzanie sprawdzianów. Nie dość, że trzeba się namęczyć układając pytania i zadania, to jeszcze trzeba dopracować klucz odpowiedzi, punktację, a później sprawdzać, głupieć przy różnych odpowiedziach, dywagować nad poprawnością formy, liczyć punkty i obliczać punktację. Człowiek człowiekowi zgotował ten los...
Aby ułatwić sobie tę część pracy, korzystam z bezpłatnego narzędzia tworzenia quizów Kahoot. Być może strona/aplikacja jest znana większości, a być może są tacy, których Kahoot jeszcze nie zdążyło oczarować.
O tym, jak założyć konto na Kahoot i stworzyć testy, powstało już sporo tekstów. Dokładną instrukcję wraz ze zdjęciami krok po kroku znajdziecie na NowoczesneNauczanie.pl oraz na YouTube. W tym poście skupię się więc na zaletach i wadach tego narzędzia.
 Kahoot daje możliwość utworzenia quizu z dowolną ilością pytań i różną ilością wariantów odpowiedzi. Cała zabawa polega na tym, że kiedy nasi uczniowie przystępują do rozwiązywania quizu, liczony jest czas i poprawność odpowiedzi, co algorytm później pokazuje jako miejsce w rankingu. Jako twórcy sprawdzianu, mamy też możliwość pobrania szczegółówych danych, aby zobaczyć, kto najszybciej odpowiadał, kto najbardziej poprawnie, na które pytania wszyscy odpowiedzieli dobrze, źle, albo kto z czym miał kłopot. Wyniki można pobrać w exelu i zachować do dokumentacji.
Na początku możemy wybrać, dla kogo quiz będzie dostępny, do czego nam potrzebny i otagować go hasłami. Aby uatrakcyjnić lub skonkretyzować zadanie, możemy do każdego pytania dodać zdjęcie lub film. Mamy też możliwość udostępnienia testu wszystkim lub pozostawienia go prywatnym.
Uczniowie mogą grać samodzielnie lub drużynowo.Wystarczy, że wpiszą hasło lub zeskanują kod QR, co jest ukłonem w stronę choćby dyslektyków. Można rozwiązywać na telefonie, tablecie, laptopie. Po wpisaniu hasła, podają swoje imiona/pseudonimy lub nazwy drużyn. Nauczyciel rozpoczyna grę, kiedy wszyscy będą zalogowani. Wyniki widać na bieżąco- każdy ma do nich dostęp, może zobaczyć swoje odpowiedzi, prawidłowe odpowiedzi i swoje miejsce w rankingu. Najpierw wyświetla się pytanie, a następnie warianty odpowiedzi (pytanie jest wciąż widoczne). Po tym, jak wszyscy odpowiedzą, albo kiedy minie czas, jaki sami wybieramy, pokazywane są każdemu wyniki zbiorcze.
Minusem Kahoot jest to, że nawet jeśli ustawimy dwa czy trzy, czy cztery warianty dobrych odpowiedzi, to grający nie może zaznaczyć więcej niż jedną spośród wszystkich dobrych, a i tak zdobywa punkty. Poza tym, aby przeprowadzić tego rodzaju test, który jest emocjonujący i jest świetną odskocznią od kserowanych testów, musimy zadbać o to, by każdy uczeń miał urządzenie do wykonania testu i połączenie z Internetem. Początkowo też potrzeba chwili, aby załapać, jak to działa, ale większość szkół już pracuje na tej platformie. Rozwiązywanie quizów na telefonie jest trudne ze względu na ograniczone pole widzenia. Za wadę uważam też, że uczniowie nie mogą rozwiązać testu, dopóki my go nie rozpoczniemy, a więc nie wystarczy podać hasła, ale trzeba się zsynchronizować w czasie, bo to nauczyciel wciska "start", kiedy są już wszyscy uczestnicy.
Za każdym razem, kiedy robię moim uczniom taki test, widzę chmurę eksytacji unoszącą się nad ich głowami. Dla jednych ważne będzie uważne czytanie pytań i udzielanie poprawnych odpowiedzi, dla innych czas. Na szczęście, możemy cały czas kontrolować wyniki, zapamiętać je i ustalić ocenianie. A przede wszystkim, w doświadczonej grupie, nie trzeba wiele czasu na tego typu teścik. Sprawdzi się on na wielu typach lekcji, np. kiedy chcemy sprawdzić zrozumienie lektury, słuchanie ze zrozumieniem, gramatykę, wiedzę z historii czy geografii lub kiedy chcemy zrobić ankietę.

czwartek, 15 grudnia 2016

Jeden z dziesięciu

Jak "zmusić" naszych uczniów do słuchania ze zrozumieniem? Okazuje się, że to nie takie trudne, jeśli odpowiednio ich zmotywować ;) Strach przed ocenianiem na niewiele się zda. Na moich ostatnich zajęciach okazało się, że motywująco działają punkty (choćby wirtualne) i... ciasteczka.
Wzięłam ze sobą opowiadanie z piosenką na jedną stronę A4. Do tekstu miałam ok. 30 pytań. Wiadomo- im dłuższy tekst, tym więcej pytań powinno do niego być. Pytania miały po trzy warianty odpowiedzi, ale nie w każdej grupie się z tym zdradzałam i nie każdy uczeń chciał z tego skorzystać. Zasadą jednak było, że uczeń musi odpowiedzieć po polsku, choćby to co mówi, było tylko powtórzeniem wariantu odpowiedzi lub było mało zrozumiałe (mam uczniów, którym ciężko się wysłowić po polsku, chyba nawet ciężej niż mi po szwedzku...).
Użyłam gotowego tekstu i pytań z Opowieści o rymującym Rudolfie.
Uprzedzam uczniów o zasadach: czytam głośno, wy słuchacie uważnie, później będą pytania do tekstu. Jedziemy: uczniowie biorą krzesełka siadają w półokręgu lub po prostu naprzeciwko mnie. Po przeczytaniu, piszę na tablicy imiona uczniów, trzy kropki czy gwiazdki czy misie pod imionami- to trzy szanse na nieprawidłową odpowiedź. Na pytanie pierwsze mogą odpowiedzieć wszyscy- kto pierwszy się zgłosi, ten odpowiada i zdobywa 10 punktów lub traci szansę, a następna osoba może odpowiedzieć. Ten, kto dobrze odpowie na pierwsze pytanie, ma możliwość wskazania osoby, dla której będzie kolejne pytanie- jeśli wybierze kogoś innego, to ta osoba dostanie 10 pkt, a jeśli zaryzykuje i weźmie pytanie "na siebie", może zdobyć nawet 20 pkt, ale może też stracić szansę. A potem kolejna osoba wskazuje następną lub bierze na siebie.

Okazało się, że moi uczniowie to nieźli hazardziści! Chociaż wiedzieli, że kolejne pytanie może być trudniejsze, chętnie brali je na siebie. Niektórzy (dobrze wychowani?) brali jedno na siebie, a następne oddawali komuś. Przy okazji mogłam zobaczyć, jakimi są ludźmi. Czy ich cieszy czyjaś zła odpowiedź, czy raczej martwi? Czy biorą na siebie 10 pytań, czy sprawiedliwie dzielą się? Czy podpowiadają dobrze, czy źle i czy robią to specjalnie?
Jeden z dziesięciu na lekcji to doskonała okazja do zbadania rozumienia ze słuchu, do zmuszenia uczniów najchętniej mówiących po szwedzku do ożywienia polskiego, do poznania charakterów. Wyzwanie, zabawa, ryzyko, uczenie się. Przecież kompetencje językowe możemy sprawdzać na tyle różnych sposobów!

W jednej z grup, gdzie mam 6-klasistę niechętnie się uczącego i niewykazującego inicjatywy /tym bardziej na polskim/, gra okazała się strzałem w dziesiątkę. Chłopak, po tym jak skończyła się oficjalna część, zaproponował, że teraz uczniowie będą wymyślać pytania i liczyć punkty. Padały więc pytania o to, co kładziemy pod obrusem w Wigilię, jakie kolory ma polska flaga, ile lat ma pani Dagmara itd. Uczyli się więc zadawać pytania, sprawiedliwie przyznawać prawo głosu, liczyć punkty. Rozmawiali po polsku.
Taki tekst- na obojętnie jaki temat- można też dać do przeczytania, aby zbadać czytanie ze zrozumieniem. Możemy też poprosić uczniów, aby po napisaniu własnego tekstu, stworzyli do niego pytania (będą musieli pilnować, aby czytelnik nie domyślał się, "co autor miał na myśli" albo właśnie sprawdzimy, czy będą czytać między wierszami).