Pokazywanie postów oznaczonych etykietą planszówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą planszówka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Świąteczna gra

Od kilku dni chodziło za mną, by zrobić świąteczną grę inną niż memo czy bingo, a jednak wzbogacającą słownictwo i wciągającą na dłużej niż 5 minut. Zaczerpnęłam pomysł z gry "Bawię się w pamięć" wyd. Zielona Sowa, bowiem ta gra wciągnęła nawet najbardziej niechętnych uczniów.Do zrobienia mojej gry użyłam oprócz papieru, nożyczek i kleju, szablony, które wykonałam na Printoteka. Obrazki znajdziecie na moim dysku jako <Mój materiał wyrazowy do gry>. Mniejsze obrazki przykleiłam na planszę, a większe posłużą do memo.
Zasady gry:
Każdy gracz zaczyna od pola z napisem "start" i przesuwa pionek o tyle pół, ile oczek wyrzucił na kostce. Stając na polu z jakimś obrazkiem ma za zadanie odnaleźć taki sam obrazek wśród dużych kartoników, które leżą na stole obrazkiem do dołu i ułożone 5x5 (jest 25 obrazków). Na planszy nie ma mety- gracze grają tak długo, aż wszystkie obrazki zostaną dopasowane. Są dwa pola, które pomagają przeskoczyć do mniejszego okręgu lub z niego wyskoczyć- wszystko zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Pola te, dla uatrakcyjnienia, oznaczyłam dodatkową instrukcją: "Tracisz kolejkę" oraz "Rzucasz jeszcze raz" (użyłam świątecznych naklejek). Gracze nie mogą zatrzymać się na jakimś polu- muszą rzucać kostką i iść dalej zgodnie z wyrzuconą liczbą.
Wygrywa ten, kto znajdzie więcej "par". Poprośmy uczniów, by także głośno je odczytali.
Przygotowanie gry zajęło mi ok. 2 godzin, ale jestem pewna, że będziemy się dobrze bawić i uczyć!

sobota, 3 czerwca 2017

Obserwujesz i znajdujesz. Wyrazy

Zbliżają się wakacje i prawdopodobnie duża część nauczycieli języka ojczystego wybierze się do swojej ojczyzny, skąd przywiezie pamiątki w postaci nowych książek do nauki lub do czytania, a także gry planszowe. A przynajmniej ja tak zrobię, choć półki w mojej bibliotece wskazują, że niedługo zabraknie miejsca... 
Chciałabym rozpocząć cykl prezentacji gier, jakie przywiozłam z Polski (i polskich sklepów w Sztokholmie), aby podpowiedzieć, poradzić lub odmówić w sprawie kupna czegoś. Dziś, na pierwszy ogień idzie propozycja wydawnictwa Alexander: "Obserwujesz i znajdujesz. Wyrazy". Nazwa gry głupia conajmniej, ale ma różne wersje: wyrazy, sylaby, wyjątki i piktogramy. Wielką zaletą tej gry jest cena- ok. 10 zł!
Karton zawiera ok 60 kartoników z różnymi wyrazami- trzyliterowe są napisane czerwonym kolorem, czteroliterowe- fioletowym, 5-literowe są niebieskie (łatwe) i zielone (trudniejsze, zawierające "sz" i "cz"). Dołączonych jest kilka pustych kartoników, aby w razie potrzeby uzupełnić słownik lub dodać np. extra nagrodę lub karę.
Gra sprawdza się z uczniem indywidualnym i w grupach, także tych mieszanych wiekowo i poziomem opanowania języka polskiego. Chodzi głównie o odkodowywanie, więc nawet uczniowie słabo mówiący po polsku poradzą sobie z wyrazami 3-literowymi. Na początku gry każdy uczestnik otrzymuje jeden kartonik i zapoznaje się z napisanymi na nim wyrazami. Następnie każdy po kolei lun tylko prowadzący wyciąga ze stosiku kolejne kartoniki, kładzie na środku, a uczestnicy gry mają za zadanie jak najszybsze znalezienie na nim słowa, które mają też na wcześniej otrzymanym kartoniku startowym. Ten, kto znajdzie, musi głośno powiedzieć, jakie ma słowo i jak najszybciej zabrać kartonik ze środka. Więcej kartoników, to więcej później trafień- mogą sprawdzać zgodność słów z nowootrzymanych plansz.
Ponieważ zdarzało się moim uczniom, że rzucali się na kartonik nie mając wspólnego słowa lub myląc je, np. mieli "RÓB", a brali "BÓR". Czasem też rzucali się na kartonik nie mówiąc wspólnego słowa, zasłaniali innym, zabierali kartonik i dopiero szukali słowa. Ustaliłam zasadę, że w tych wypadkach plansza wraca do stosu. 
Gra wymaga od uczestników czytania, wypowiadania słów oraz refleksu. Jest emocjonująca i z pewnością Wasi uczniowie będą chcieli rozegrać dwie partie. Gra wymaga skupienia- chwila nieuwagi to stracona szansa na nowe słowa. Przy okazji utrwalamy pisownię, sprawdzamy poprawność odkodowywania od lewej do prawej, poprawność wypowiadania samogłosek, a możemy także wymagać, aby uczeń wyjaśnił, co oznaczają słowa na jego kartonikach, w ten sposób porzeszając słownictwo. 
Truność podczas gry może stanowić fakt, że słowa pisane są najczęściej w jedną stronę lub dwie. Ci, którzy mają je do góry nogami, mają trudniejsze zadanie. Warto więc przemyśleć strategie, gdzie mają być młodsi uczniowie, w którą stronę kierować kartoniki. Wolałabym też, aby było więcej zwykłuch słów- po co komu bat i kat, skoro mógłby być but i koc. 
Myślę, że warto mieć tę grę w swoim warsztacie. Sprawdziła się w każdej mojej grupie, wciągała nawet najbardziej opornych do czytania. Zainspirowała mnie też, by zaprojektować na podobnych zasadach grę z głoskami, głównie samogłoskami i zestawy syczące, szumiące  i świszczące. Można się też pokusić o zestawy ortograficzne lub gramatyczne. Projekt powstanie zapewne w dłużej wolnej chwili i oczywiście podzielę się nim, o ile już ktoś tego nie zrobił i nie zechciałby udostępnić.
Jeśli macie jakieś sprawdzone gry, to czekam na Wasze recenzje :)